Czarna Książka, Historie prawdziwe

A mnie się wydaje (5): Jak to się dobrze składa

W ostatnim odcinku cyklu o samowydawaniu skupiliśmy się na tym, co zrobić, żeby tekst po redakcji i korekcie zaczął graficznie przypominać prawdziwą książkę. Celowo jednak pominęłam pewien aspekt, który wiąże warstwę tekstową z warstwą wizualną, a wymaga dodatkowego omówienia. Mowa oczywiście o składzie.

Uczciwie powiem, że skład to jest dokładnie ta rzecz w wydawaniu książki, na której ja się kompletnie nie znam i którą powierzam lepiej zorientowanym. Moje osobiste doświadczenie jest zatem doświadczeniem negatywnym, toteż mogę powiedzieć, czym skład nie jest:

Skład nie polega na sformatowaniu tekstu w Wordzie i uznaniu, że dalej jakoś to będzie

Zasadnicze przyczyny są dwie:

  • Dzielenie wyrazów w Wordzie pozostawia wiele do życzenia, więc i tak musisz przeglądać wszystko na piechotę i ręcznie przesuwać wyrazy, które program postanowił podzielić zgodnie z sobie tylko znaną logiką.
  • Drukarnie w większości wymagają pliku pdf z osadzonymi czcionkami, przygotowanego specjalnie pod wymogi danej drukarni. Nie zrobisz tego na piechotę w Wordzie, nie mając odpowiedniego doświadczenia, a głupio zorientować się, że tekst się wysypał, w momencie otrzymania wydrukowanego nakładu. Prawda?

Naprawdę, lepiej skontaktuj się ze specjalistą, który będzie dysponował oprogramowaniem, wiedzą i doświadczeniem. Specjalista też kosztuje i jest to koszt zależny od liczby arkuszy – znajomi DTP-owcy, czyli do naszych potrzeb: składacze, podają trzycyfrowe kwoty za arkusz i połowę tych kwot za skład e-booka. Tak, tak, skład e-booka i skład wydania papierowego to dwie różne rzeczy z uwagi na specyfikę obu tych form.

O czym jeszcze trzeba pamiętać?

Kwestie takie jak marginesy czy liczba wierszy na stronie są związane z wybranym formatem książki. Rozmiary marginesów również pomoże dobrać DTP-owiec, a jeżeli próbujesz je ustawiać sam, pamiętaj o poszerzeniu marginesów wewnętrznych o oprawę. Co się tyczy rozmiaru grzbietu i innych tego typu przyjemności, zazwyczaj drukarnia po określeniu oczekiwanych wymiarów produktu końcowego i liczby stron przesyła formatkę z rozmiarami okładki, na której dalej pracuje grafik do spółki z DTP-owcem. Tak czy inaczej, Twoim zadaniem będzie pośredniczenie między grafikiem, składaczem i drukarnią w taki sposób, żebyś sam nie dostał pomieszania zmysłów. Serio, to jest ten etap, do którego najchętniej wynajęłabym asystenta, wszystko inne zniosę. Kiedy wydawałam Czarną książkę. Zostać mistrzem, technikalia omal mnie nie pokonały – oto miałam wyliczoną liczbę stron pod konkretny format, a formatkę do okładki i kalkulację kosztów dostałam dla zupełnie innego formatu. Skończyło się zmianą drukarni i sporą ilością wypitej waleriany, ponieważ wszystko było na już, a najlepiej na wczoraj.

Książka poskładana? Marginesy wyglądają przyzwoicie, grzbiet odpowiada liczbie stron, a wszystkie wyrazy są podzielone zgodnie z zasadami języka polskiego? Czekaj, czekaj, to jeszcze nie wszystko. Przydałoby się coś na tył okładki.

Z tyłu okładki można umieszczać różne rzeczy. Zazwyczaj trafiają tam logotypy patronów medialnych (o tym, skąd ich wziąć, dowiesz się z kolejnego odcinka) i blurb oraz polecanki, którym zaraz poświęcę więcej miejsca. Zdarza się jednak, że zamiast blurba wydawca decyduje się umieścić z tyłu fragment utworu i/lub krótki biogram autora. Tutaj masz sporą dowolność, ale zestaw blurb + polecanka wydaje mi się dość optymalny. Fragment tekstu nic nie powie komuś, kto nigdy w życiu nie miał do czynienia z Twoją twórczością, zostaw go sobie na tę fazę, kiedy będziesz już znany i lubiany. Biogram podobnie.

Co to jest ten blurb? To krótki opis głównej myśli tekstu, mający na celu zachęcenie do czytania. Możesz go napisać sobie sam, tylko nie zdradzaj zwrotów akcji (tzw. spoilery), skup się na głównym wątku i postaraj się uwypuklić najbardziej ekscytujące dla czytelnika elementy, ale bez nadmiaru informacji. Moje blurby mają około 600-700 znaków i wydaje mi się, że to liczba, która dość dobrze mieści się na okładce standardowej książki formatu mniej więcej A5.

Z polecanką sprawa jest trudniejsza. To też krótka, jedno-dwuzdaniowa rekomendacja, która da czytelnikowi znać, że po Twoją książkę naprawdę warto sięgnąć. Ważne, żeby polecankę napisała osoba, która może być dla Twojego odbiorcy autorytetem. Możesz zaprosić do współpracy znajomych pisarzy albo przedstawicieli mediów, takich mediów, by widać było, że znają się na tym fachu. Czasem polecanka kosztuje. Czasem dostajesz ją za szczery podziw dla kogoś większego od Ciebie (tak, to wątek autobiograficzny, na Zostać mistrzem widnieje między innymi polecanka od mojego ulubionego komentatora żużlowego). Autorzy polecanek z okładek moich książek to ludzie ze środowiska żużlowego albo ludzie związani z literaturą, przy czym staram się zachować równowagę między obiema kategoriami.

Najlepiej, żeby polecanka była szczera. Żebyś patrzył na nią bez poczucia niesmaku. To nie jest warunek konieczny, zwłaszcza jeśli przyjdzie Ci ją kupować, ale człowiek jakoś się lepiej czuje ze szczerością, nawet jeśli czasy nie sprzyjają.

Polecanka może być jedna, może ich być więcej. Ale 4-5 to maksimum, żeby estetycznie wyglądały na okładce. Weź pod uwagę, że całą tę warstwę tekstową trzeba upchnąć na stosunkowo niewielkiej przestrzeni, zmieścić jeszcze patronów (mnie się na przykład jeden nie zmieścił na okładce, trzeba było upychać pokątnie) i postarać się, żeby nie wyszła nieznośna pstrokacizna. Po okładkach ich poznacie…

Z ręką na sercu: to była najtrudniejsza część cyklu, więc wierzę, że jak przez to przebrniesz, to przebrniesz już przez wszystko, nawet przez etap „kim jestem, dokąd zmierzam, co ja robię z moim życiem i po co mi ta książka?!”. Skoro masz już zatem, chociażby w głowie, wizję, jak książka trafia do drukarni, to usiądź wygodnie, rozkoszuj się tym obrazem i czekaj na kolejny odcinek. A w nim dajemy sobie chwilę wytchnienia od formalności i zastanawiamy się, jak wypromować książkę bez budżetu.

Że niby to mission impossible? Potrzymaj mi kota!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *