Czarna Książka, Historie prawdziwe

A mnie się wydaje (6): Kup pan książkę

Ostatnim razem opowiadałam o brzydkich, smutnych i nudnych technikaliach i obiecałam, że teraz będzie ciekawiej. Zatem witajcie w szóstej części cyklu o tym, jak się samowydać i nie osiwieć po drodze – bardzo kolorowej opowieści o tym, jak zrobić promocję bez budżetu albo z małym budżetem. Niemożliwe, powiesz? A ja powiem, że możliwe, jeżeli dużo masz czego innego – cierpliwości i entuzjazmu.

Zatem masz już książkę, może nawet poskładaną, nieśmiało myślisz o wysłaniu jej do drukarni, ale zastanawiasz się, skąd ludzie mają się dowiedzieć, że wydałeś książkę – i gdzie jej szukać. To bardzo dobre pytanie. I prawdopodobnie jestem jedną z ostatnich osób, które czują się dość kompetentne, by udzielić odpowiedzi. Ale mimo że nadaję się do marketingu jak manul do baletu, udało mi się nakręcić jakąś promocję wokół obu Czarnych książek, a skoro ja mogłam, to Ty też dasz radę.

Przede wszystkim: rozważ, jakie masz możliwości. Może znasz kogoś, kto prowadzi bloga z recenzjami i jeżeli nawet nie napisze recenzji, to może wpleść reklamę Twojej książki między inne posty. Może tematyka Twojego tekstu odpowiada portalowi, dla którego pracuje koleżanka. Dostęp do księgarń? Kontakty w mediach – obojętnie, czy lokalnych, czy ogólnopolskich? Tematyka książki, która pozwoli przyciągnąć do współpracy ludzi niezwiązanych z literackimi kręgami? Możesz wykorzystać wszystko. Pamiętaj tylko o dwóch zasadach:

  1. Jak już wspominałam wcześniej: nikt nie ma obowiązku Ci pomagać. Warto pytać, prosić, ale nie warto się obrażać, jeśli ktoś nie ma czasu/możliwości/ochoty. Nie bierz tego do siebie, grzecznie skreśl tę możliwość z listy i skontaktuj się z kolejnym potencjalnym wsparciem. Jeżeli Cię to pocieszy, to do jednych drzwi pukałam czterokrotnie i trzy razy odmówili, a za czwartym wyszła z tego całkiem miła współpraca.
  2. Jeżeli masz znajomych, którzy prowadzą blogi lub videoblogi recenzenckie, warto od razu postawić sprawę jasno: jak oni odnoszą się do recenzowania tekstów znajomych i czego Ty od nich oczekujesz. Może się przecież zdarzyć, że Twoja powieść im się nie spodoba – i co wtedy? Wolisz, żeby napisali szczerą opinię czy żeby nie napisali nic? Jak oni się do takiego podejścia odnoszą? Głupio by było zerwać znajomość z powodu rozbieżności gustów, prawda?

Co dalej? Pamiętaj, że do promocji książki przydadzą się patroni medialni. Zakres działalności takich patronów bywa różny, od zamieszczenia informacji o książce na swojej stronie przez recenzję po szerzej zakrojoną reklamę pozycji. Patronem może zostać portal, czasopismo, rozgłośnia radiowa, ale także na przykład blog. Na początek zrób listę blogów, które czytasz, portali, które cenisz, innych mediów, które najzwyczajniej w świecie lubisz. Wybierz spośród nich te miejsca, które może zainteresować tematyka Twojej książki. A potem zastanów się, co Ty możesz swoim patronom zaoferować, oprócz oczywiście miejsca na tyle okładki – i czego od nich oczekujesz. Tak właśnie zrobiłam, uderzając w pierwszej kolejności do tych miejsc, których sama jestem fanką. Wiem też, że świadomie zrezygnowałam z ubiegania się o patronat jednego z największych portali żużlowych, ponieważ nie podoba mi się, w jakim kierunku się on rozwija i zwyczajnie źle czułabym się ze świadomością, że mojej książce patronuje strona, z której polityką kategorycznie się nie zgadzam. No ale to ja.

Warto pamiętać, że większe instytucje obejmują patronatami medialnymi za odpowiednią opłatą i być na to gotowym. Ale próbować zawsze warto – jeżeli nawet nie uda Ci się zdobyć opieki topowej rozgłośni radiowej, może Twoja propozycja trafi na biurko kogoś, kto się nią zainteresuje zupełnie prywatnie i zyskasz wiernego czytelnika z dobrymi zasięgami. Albo okaże się, że szef wiodącego branżowego czasopisma chodził do Twojej szkoły, więc nawet jak oficjalnie nic się nie da załatwić, to przecież mogą mimochodem wspomnieć o Twoim tekście w jednym czy drugim artykule. Z tym chodzeniem do szkoły to akurat przykład z życia – podczas poszukiwania patronów dla Czarnej książki odkryłam, że redaktor naczelny pewnego dużego portalu sportowego kończył to samo gimnazjum co ja. I bynajmniej nie była to szkoła dla żużlomaniaków.

Otóż właśnie. Oprócz patronów medialnych możesz uderzać do znanych ludzi, zwłaszcza powiązanych z tematyką Twojej twórczości. Może masz z nimi wspólnych znajomych a może po prostu Twoja propozycja przeczytania książki trafi na właściwy czas i spotka się z zainteresowaniem. Nie warto wysyłać papierowych egzemplarzy w ciemno, w końcu masz ich ograniczoną ilość. Możesz za to dołączyć do maila z propozycją książki do przeczytania próbkę tekstu, to ułatwi drugiej stronie ocenę, czy chce poświęcać czas na Twoją twórczość. Dobrym tropem są blogerzy, nie tylko książkowi, ale też w jakiś sposób związani z tym, o czym piszesz. Akcja Twojej powieści dzieje się w Szwecji? Może dobrym pomysłem będzie blogerka, która w tym kraju mieszka na co dzień i często o nim pisze. Główni bohaterowie należą do jakiejś mniejszości? W Internecie na pewno są obecni przedstawiciele tej mniejszości. Oczywiście, warto się zwrócić do takich osób już na etapie pisania, może będą mieć bezcenne rady, dzięki którym Twój tekst stanie się jeszcze lepszy, ale to już trochę inna bajka.

Dobra, jasne że miałam tutaj z górki, ponieważ żużel w Polsce cieszy się wielką popularnością, a literatury pięknej nikt o nim nie pisze, toteż wszędzie gdzie dało się wejść bez wkładu finansowego przyjmowano mnie z otwartymi ramionami. Ale jednocześnie celowo oprócz recenzentów zainteresowanych tym sportem szukałam również takich, którzy o żużlu wiedzą tyle, że jest i jeździ się w kółko na motocyklach – chciałam zobaczyć mój tekst oczami człowieka z zewnątrz, ale też wyjść z książka do ludzi niebędących kibicami.

W dzisiejszych czasach wiele osób udziela się w internetowych grupach dyskusyjnych, w grupach tematycznych w ramach portali społecznościowych czy na rozmaitych forach. Zastanów się, które z nich nadają się do promowania Twojej twórczości. Jakieś na pewno! Złota rada: nie szukaj miejsc specjalnie pod promocję Twojej książki i nie rejestruj się w nowych grupach, na które zamierzasz wrzucić tylko reklamę swojego tekstu. To bardzo irytująca praktyka, która może i sprawi, że będą Cię lepiej rozpoznawać, ale nie wiem, czy o taką popularność Ci chodzi J

A jeżeli udzielasz się poza internetem? Hej, chyba masz już pierwszy pomysł na spotkanie autorskie. Wszelkie kluby książki, lokalne biblioteki, Twoja uczelnia – wszystko to są potencjalne miejsca promocji Twojej książki. Zwłaszcza jeżeli przy okazji przygotujesz interesującą prelekcję korespondującą z Twoim tekstem. Nie wierzysz, że to takie proste? Weź numer telefonu swojej szkoły albo najbliższej uczelni i się przekonaj. Oczywiście, spotkania autorskie to też ciężka orka – trzeba zadbać o ich promocję i widoczność, ale w dobie Facebooka to nie jest takie trudne zadanie. Przynajmniej nie musisz rozklejać plakatów po mieście pod osłoną nocy.

To garść pomysłów, jak wypromować książkę w dzisiejszych czasach. To nie wszystkie koncepcje, jakich się chwyciłam, ale nie jestem pewna, czy polecać zakładanie bloga, jeżeli nie ma na niego czasu lub pomysłu. Ważne jest, żeby działać z entuzjazmem i szczerością, i naprawdę wierzyć w to, co się robi. Jeżeli Ty nie uwierzysz w to, że Twoją książkę warto czytać, to wybacz, ale jak mają w to uwierzyć obcy ludzie?

Głowa do góry, pierś do przodu i działaj. A w następnym odcinku jeszcze trochę nieprzyjemnych technikaliów, czyli co trzeba wiedzieć, żeby nie wpaść o poranku na smutnych panów w czerni (hiperbola zamierzona).

One Comment

  1. Opadła mi szczęka – to było super! Nigdy nie radziłam sobie z promocją czegokolwiek, każdą uważałam za narzucanie się, kiedy myślałam o promowaniu ewentualnej książki, miałam w głowie totalną pustkę (+plus ból tej głowy), a tu… No tak, przecież ten pisze recenzje, tamta ma znajomych w e-portalu, a w dwóch bibliotekach za mną szaleją.
    Dziękuję! Nigdy nie widziałam jeszcze tak prostych i praktycznych porad!

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *