Czarna Książka, Żużlowersum

Kto to jest ten Lindmann?

 

Pierwsze nazwisko, które kojarzy się z Żużlowersum? Lindmann. I przysięgam, nie przyłożyłam do tego ręki, choć to jedna z moich ulubionych postaci. Ale kto to jest ten cały Lindmann, skąd się wziął i co takiego zrobił?

O co cały ten szum?

Petter Aksel Lindmann to w świecie Wersum jedna z najbardziej niejednoznacznych postaci. Niepasujący na żużlowca, zdecydowanie zbyt wysoki i trochę zbyt egoistycznie podchodzący do jazdy, początkowo zostaje typowym antybohaterem. Publika potrzebuje wroga, a on idealnie na wroga się nadaje – kiedy go poznajemy, jest młody, bezczelny, przekonany, że rywale to ofiary, na które należy polować. Taka strategia musi owocować licznymi kolizjami i „sytuacjami na torze”. Na dodatek Petter wchodzi do wielkiego żużla, kiedy jest on pełen legend, o wiele starszych od niego wiekiem i doświadczeniem. Z legendami można się zaprzyjaźnić, ale mają to do siebie, że w końcu ustępują miejsca młodszym – a Petter zostaje, nie pasując do nowego pokolenia i nie mogąc odejść wraz ze starym.
Pamiętają go za to, aż za dobrze, kibice. Zazwyczaj negatywnie. Petter szuka swojego miejsca, bo chociaż jest Norwegiem, zaczyna karierę w barwach Danii i to dla tego kraju przez lata zdobywa zaszczyty mimo konfliktu z kapitanem reprezentacji. Tragizm człowieka, który nie pasuje nigdzie, maskuje narastającą bezczelnością i szukaniem nowego siebie – nie tylko na żużlu. A przy tym buduje swoją gwardię. Dorastając, Petter otacza się ludźmi, na których może polegać – prym wśród nich wiedzie jego ukochana, Lisa, i najlepszy przyjaciel, były żużlowiec Halvor Kristensen.

Skąd się biorą Lindmanny?

Rysunek autorstwa Darii Kubali. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Ja go nie planowałam. Serio. Był absolutną pisarską „wpadką”. Powstał na początkowym etapie Żużlowersum, gdzieś w połowie 2006 roku, jako postać poboczna do historii pod roboczym tytułem „Bezdroża publiczne”. Historia miała być o kimś zupełnie innym, a drugoplanową rolę grał tam pewien szwedzki menedżer. Menedżer potrzebował podopiecznego, więc wymyśliłam mu młodego, krnąbrnego Norwega. A Petter, jak to Petter, przyszedł, zabrał sobie owe nieszczęsne „Bezdroża publiczne” (napisałam je – dzisiaj to jest powieść WYŁĄCZNIE o Lindmannie), a przy okazji pół uniwersum. Są tacy bohaterowie – zanim się zorientujesz, już kradną tekst, i żeby to tylko jeden.
Personalia Petter Aksel zdobywał stopniowo. Najwcześniej ukonstytuowało się nazwisko – znalazłam je gdzieś w odmętach internetów jako nazwisko jakiegoś-tam Norwega. Podówczas to było najważniejsze: żeby personalia nie kojarzyły się mocno ze światem sportu i żeby wcale nie dało się ich skojarzyć z żużlem (o tym, jak mocno się na szukaniu takich nazwisk przejechałam, przeczytacie niżej). Potem Lindmann zaczął być Akselem, ponieważ fizjonomią przypominał nieco Aksela Lunda Svindala. A na koniec okazało się, że Aksel Lindmann to jakoś wcale nie brzmi, więc z kompletnie mi nieznanego powodu bohater zażyczył sobie mieć na pierwsze imię Petter. Nie podejrzewałam jeszcze wtedy, że później rosyjska część Żużlowersum zacznie go nazywać Pietią Lindmannem. Na szczęście nikt dotąd nie wpadł na to, żeby zrobić z niego Piotrka. Ten bohater i tak już za bardzo żyje własnym życiem.
W „Czarnej książce” Petter jest postacią dominującą. Czytelnik poznaje go w różnych momentach kariery – najpierw jako początkującego żużlowca, który właśnie nagrabił sobie u kolegów z drużyny, a potem stopniowo rozwijającego się zawodnika, który koniec końców… Doczytajcie sami 🙂
W „Zostać mistrzem” przestanie grać pierwsze skrzypce na rzecz innego bohatera, ale jeśli myśleliście, że nie dostaniecie porządnego Lindmanna, to srodze się przeliczyliście.

Lindmann a rzeczywistość

Niestrudzeni poszukiwacze analogii między Żużlowersum a światem rzeczywistym dopatrują się w Lindmannie lokalnego Nickiego Pedersena. Czy słusznie? Nigdy nie ukrywałam, że Nicki jest moim ulubionym żużlowcem, a Lindmann to jedna z moich ulubionych postaci z Wersum. Obaj też mają nie najlepszą reputację, delikatnie rzecz ujmując. Tyle podobieństw. Lindmann jest postacią stuprocentowo autonomiczną, która wchłania prototypy o tyle, o ile sprzyjają rozwojowi jej charakteru, a potem i tak robi z nimi co chce. Drugi wzorzec ze świata sportu, którego ludzie się w Lindmannie dopatrują, to Petter Northug, z którym mój dzielny Norweg dzieli imię i narodowość. Otóż jedno i drugie dzieli najzupełniej przypadkowo, ponieważ gdy powstawał Petter Aksel Lindmann, ja biegi narciarskie oglądałam jednym okiem, a Northuga nie wzięto na igrzyska. Usłyszałam o nim nieco później – a w 2013 roku faktycznie, inspirowałam się tricksterskimi zagrywkami Northuga, jego bezkompromisowością i sprzeciwem wobec skandynawskiej przeciętności (znanej też jako Prawo Jante) – oddźwięki tych inspiracji przeczytacie kiedyś w „Bezdrożach publicznych”.
Co do pierwszego imienia – Lindmann odziedziczył je po rajdowcu Petterze Solbergu i absolutnie nie planowałam większych związków między żużlowersowym Petterem a jego imiennikiem. Już wystarczy, że drugie imię dostał wraz z sylwetką, z którą naprawdę bardziej pasowałby na narciarza alpejskiego niż na żużlowca.
Ostatnia niteczka w kategorii „Lindmann i prawdziwi ludzie” jest z jednej strony szalenie zabawna, z drugiej – szalenie krępująca. Jak pisałam, bardzo dbałam, żeby moi bohaterowie nie kojarzyli się zbytnio personaliami z prawdziwymi żużlowcami. Tu jednak nic nie mogłam poradzić – w 2017 roku w składzie na jeden z meczów Elitserien zobaczyłam niejakiego Johna Lindmana. Który w dodatku jest Szwedem (a Petter Aksel Lindmann uwielbia sobie dowcipkować na temat Szwedów, i to w dość niewybredny sposób). Jakby tego było mało, Lindman wyjechał na tor i w pierwszym swoim biegu został wykluczony za kolizję. W drugim też za bardzo nie pojeździł. Wypisz-wymaluj młody Petter Aksel. Rzeczywistość wie lepiej, a ja nadal rozważam, czy nie napisać do Johna Lindmana ni to z wyjaśnieniem, ni to z propozycją „współpracy”, skoro robiłam lokowanie produktu… tfu, nazwiska… w czasach, kiedy on pewnie jeszcze nie wiedział, że chce być żużlowcem.

Notka biograficzna

A gdyby Petter Aksel Lindmann istniał naprawdę, co można by o nim napisać w encyklopedii?

Urodził się 23 marca 1983 roku w Oslo, ale już jako dziecko wraz z rodzicami przeprowadził się do Kopenhagi. Sportami motorowymi interesował się już od najmłodszych lat, a sukces rodaka w Indywidualnych Mistrzostwach Świata na żużlu zainspirował go do spróbowania swoich sił w tej dyscyplinie.
Debiutował w 1999 roku w lidze duńskiej w barwach zespołu Holsted SK z uwagi na konflikt z władzami klubu z Kopenhagi. Dał się poznać jako utalentowany choć krnąbrny młodzieżowiec. Głównym problemem w pierwszych latach startów był fakt, iż Lindmann zaczął bardzo szybko rosnąć – jako dwudziestolatek mierzył już blisko 1,90 m. Wyjątkowa determinacja i możliwość dostosowania sprzętu do nietypowego jak na żużlowca wzrostu pozwoliły mu na kontynuowanie kariery.
W 2003 roku debiutował w lidze polskiej w barwach Sparty Wrocław, jednak w Polsce kojarzony jest przede wszystkim z Polonią Bydgoszcz, w której startował w latach 2006-2007 oraz od 2015 i której właścicielem został w 2016 roku. W 2004 roku zadebiutował w Elitserien w barwach Smederny Eskilstuna, dwa lata później po raz pierwszy pojawił się na torach ligi brytyjskiej, reprezentując Reading Bulldogs. Ma za sobą także epizod w lidze rosyjskiej (Mega Łada Togliatti, 2008-2010).
Kilkukrotnie startował w IMŚJ, jednak bez sukcesów. Najwyższą lokatą było szóste miejsce w 2002 roku. W tym samym roku pokazał się ze znakomitej strony w cyklu Grand Prix – jako rezerwa toru podczas Grand Prix Norwegii w Hamar zdobył sześć punktów w trzech startach. Rok później został kwalifikowanym rezerwowym cyklu i wziął udział w ostatnich dwóch turniejach sezonu. Od 2004 roku jest stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix. Ma na koncie liczne zwycięstwa w turniejach i medale IMŚ, w tym trzy tytuły mistrzowskie.
W latach 2004-2011 stały punkt reprezentacji Danii, z którą kilkukrotnie zdobywał medale DPŚ. Wskutek konfliktu z federacją od 2012 roku startuje jako Norweg. Otworzył szkółki żużlowe w Norwegii, doprowadził do powrotu cyklu Grand Prix na norweskie ziemie.
W latach 1999-2000 spotykał się z córką kolegi z drużyny i początkującą zawodniczką żużlową, Karoline Hansen. Od 2003 roku związany na stałe z duńską artystką Lisą Mogensen.
Poza żużlem interesuje się narciarstwem i rajdami samochodowymi. Kilkukrotnie z sukcesami brał udział w lokalnych imprezach rajdowych w Norwegii. W 2012 roku zagrał rolę głównego czarnego charakteru w filmie „Wszyscy dranie idą do nieba” („Bad Boys Gone Good”)

Cytaty
My, źli ludzie, musimy się trzymać razem” (o stosunku do innych antybohaterów żużla)
Dead riders can’t ride” (kwestia z filmu „Wszyscy dranie idą do nieba”)
You no more ride my club” (Lindmann wyśmiewa się z kiepskiej angielszczyzny innego zawodnika)

Linia muzyczna
Większość najważniejszych postaci w żużlowersum doczekała się swojego prywatnego soundtracku, który czasem wiąże się bezpośrednio z charakterem czy losami danej postaci, a czasami jest efektem ciągu abstrakcyjnych skojarzeń. Dlatego też playlistę pozostawiam bez wyjaśnień, oddając wolną drogę Waszym skojarzeniom. Jeśli macie pomysły na piosenki dla Lindmanna, piszcie!

1. Rasmus Seebach – Millionaer
2. Mike-Leon Grosch – Don’t Let It Get You Down
3. Григорий Лепс – Ты просто жжешь
4. Cesare Cremonini – Dicono Di Me
5. Kurt Nilsen – The Games We Play
6. Il Divo – A Mi Manera
7. Kari Bremnes – Togsang
8. Hermes House Band – I Am What I Am
9. Christian Broens – Ud af moerket
10. Sylver – Livin’ My Life

 

A Wy polubiliście Lindmanna? O kim jeszcze chcielibyście przeczytać?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *